koniec listopada 1610
W blasku zachodzącego słońca zamek w dolinie Ĉachticach prezentował się bardziej okazale niż zazwyczaj. Ciemny kamień, z którego był zbudowany, teraz lekko lśnił, a las wokół dodawał magii i tajemniczości. Zjawisko to, zaliczało się do czegoś niezwykłego. Prawie każdy przystawał, by choć chwilę podziwiać ten czar.
Kobieta, mieszkanka zamku, nie miała jednak głowy do zachwycania się czymkolwiek. Na korytarzach panowałaby absolutna cisza, gdyby nie stukot obcasów na kamiennej posadzce, który roznosił się echem po potężnej, kamiennej budowli.
Elżbieta Batory prawie biegła, zdając sobie sprawę z nadchodzącego niebezpieczeństwa. Mimo przerażenia, na jej twarzy malował się spokój. Wpadła do swojej komnaty, wpierw wołając osobistą służącą. Zasiadła przy lichtarzu, wyciągając ze szkatułki pergamin. Wzięła pióro i zaczęła pisać list.
Drogi Wuju!
Tajemnica rodu Batorych niedługo ujrzy światło dzienne. Nie zdążę jej powstrzymać. Wybacz, że nie zdołałam dochować tajemnicy.
Twoja siostrzenica,
Elżbieta Batory
Tylko jedna łza spłynęła po policzku kobiety. Jedna łza, która wyrażała całą bezradność i żal do siebie, że była niewystarczająco ostrożna. Szybko otarła słoną oznakę słabości. Elżbieta włożyła list do koperty i zapieczętowała go. Dźwięk otwieranych drzwi oznaczał, że do komnaty weszła służąca — drobna, rudowłosa dziewczyna, która miała mniej niż szesnaście lat. Ukłoniła się nisko i spojrzała na swoją odźwierną.
– Wzywałaś mnie, pani? – Służąca, której nadano imię Marta, czekała na polecenie z nutką pewnego wyczekiwania.
Atmosfera, szczególnie wśród służby, była bardzo napięta. Wszyscy szeptali, trącali się łokciami i przekazywali sobie informacje. Informacje, że szykuje się coś wielkiego, co wstrząśnie zamkiem. I nie tylko. Plotki roznosiły się, a ludzie z niecierpliwością czekali na wyjaśnienie, co okaże się prawdą, a co fikcją.
Elżbieta odwróciła wzrok od koperty, ze smutkiem spoglądając na Martę. W przeciwieństwie do służby ona wiedziała, co się niebawem stanie. Przygotowana była na to od kilku dni. Wzięła kopertę i uniosła ją tak, żeby służąca widziała.
– Zanieś ten list gońcowi. Niech przygotują mu mojego najlepszego konia. Stefan Batory* ma dostać list jak najszybciej – powiedziała. Marta starała się nie okazywać szoku na wieść, że Elżbieta chcę oddać swojego najlepszego konia pod opiekę gońcowi. Nikomu nigdy nie pozwoliła go dosiąść, a co dopiero wybrać się w tak długą i morderczą podróż. Musiała mieć bardzo ważny powód. W kompetencjach służącej nie było jednak kwestionowanie rozkazów swojej pani. Marta podeszła do kobiety, wzięła kopertę, skłoniła się i wyszła.
Pani zamku rzuciła jeszcze jedno krótkie spojrzenie w kierunku ciemnobrązowych, masywnych drzwi. Wstała i podeszła do wielkiego okna. Słońce prawie całkowicie zniknęło za horyzontem lasu. Bezchmurne niebo nabierało, powoli i leniwie, odcieni fioletu. Pomarańcz odpłyną wraz z ostatnimi słonecznymi promieniami. W komnacie zrobiło się ciemniej. Zapalone świece nie dawały takiego ciepła, jak letnie słońce. Elżbieta zastanawiała się ile razy jeszcze będzie jej dane zobaczyć cudowny widok zachodzącego słońca w dolinie Ĉachticach. Chłonęła każdy szczegół, by zapisać go w pamięci.
Przyglądając się krajobrazowi widzianemu przez okno, zobaczyła to, czego obawiała się zobaczyć jeszcze kilka chwil temu. W kierunku zamku podążała grupa ludzi pędzących na koniach. W tym samym momencie do komnat kobiety wpadł jeden ze strażników zamku odziany w zbroje, która odbijała światło świec. W prawej ręce trzymał żelazny miecz. Kobieta zauważyła krople potu na odsłoniętym czole mężczyzny.
– Pani, do zamku zbliżają się obcy – powiedział zdyszany. Musiał tutaj biec od samej bramy. – Hrabia Turzo jest wśród nich.
Kobiecie zakręciło się w głowie. Widząc, to rycerz podbiegł do niej, żeby złapać ją w razie potrzeby. Przerażenie, które towarzyszyło Elżbiecie od pewnego czasu, wzrosło jeszcze bardziej. Znienawidzony członek rodziny — hrabia Turzo, palatyn Siedmiogrodu — jechał, by ją aresztować.
Kazała wyjść rycerzowi. Posłuchał ją i w następnej chwili była sama. Tyłem do okna, czekała na przybycie niemile widzianych gości.
Jęk głównych drzwi rozniósł się po całym budynku, dochodząc także do uszu kobiety. Elżbieta, pogodzona ze swoim losem, czekała spokojnie na nadchodzące niebezpieczeństwo. Niedługo potem drzwi komnaty otworzyły się z hukiem. Hrabia Turzo w otoczeniu pięciu rycerzy wszedł do pokoju. Na jego dosyć starej twarzy widniał szeroki uśmiech ukazujący niepełne uzębienie.
– Droga kuzynko, cóż za miłe spotkanie, nie uważasz? – Ukłonił się nisko, a Elżbieta spojrzała na przybysza z nieukrywaną pogardą.
– Nie bez powodu moja rodzina zakazała ci odwiedzania tego zamku, oszuście i zdrajco! – syknęła. Rycerze poruszyli się niespokojnie. Stali cicho, gotowi wkroczyć do akcji, jeżeli dostaną rozkaz. Oprócz rycerzy, którzy stali w wejściu do komnaty, dało się zauważyć służbę zbierającą się na korytarzu przysłuchującą się temu, co działo się w środku.
– Ależ jak możesz mnie nazywać zdrajcą i oszustem? Skoro przyszedłem cię aresztować z twoje zbrodnie? – zapytał.
Wyciągnął z szaty list, z całą pewnością widniała na nim królewska pieczęć. Przełamał ją i zaczął czytać ¬ głośno i wyraźnie, akcentując każdy najważniejszy element oskarżenia.
– Ja, Król Siedmiogrodu, najwyższy władca, z Bożej łaski, stanowiciel prawa i porządku oskarżam Elżbietę z rodu Batorych o wielokrotne, okrutne morderstwa, bestialskie gwałty oraz o uprawianie, przeciw woli Boga, magii. Tak mi dopomóż panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci. – Hrabia Turzo skończył czytać, nie zauważając trzęsących się rąk Elżbiety. Ponownie spojrzał w jej oczy, kontynuując przemówienie ¬ Jako przedstawiciel szlacheckiego rodu masz prawo do bycia sądzoną przez niezawisły sąd.
Rycerze ruszyli, aby skuć ją w kajdany. Tłum, który zebrał się na korytarzu zaczął szeptać. Twarze jednych wyrażały zdziwienie, innych odrazę.
Do skutej w kajdany Elżbiety podszedł Hrabia. Nachylił się do jej ucha i wyszeptał:
– Izabella wysyła pozdrowienia.
_______________________________________________________________________________
Serdecznie witam!
Kilka najważniejszych informacji na początek:
– w zakładce "O opowiadaniu" można obejrzeć zwiastun wykonany przez Amnesia,
– rozdziały będą się pojawiać nieregularnie,
– rozdział betowała Popsuty Kran,
– zapraszam do podzielenia się opinią o pierwszym rozdziale :)
Serdecznie witam!
Kilka najważniejszych informacji na początek:
– w zakładce "O opowiadaniu" można obejrzeć zwiastun wykonany przez Amnesia,
– rozdziały będą się pojawiać nieregularnie,
– rozdział betowała Popsuty Kran,
– zapraszam do podzielenia się opinią o pierwszym rozdziale :)